Nigdy nie marzyłam o napisaniu książki. Ani jako mała dziewczynka, ani jako dorosła kobieta. Szczerze mówiąc – prędzej pomyślałabym, że zostanę prezydentem niż pisarką. Po 15 latach nieudanych związków i kolejnym złamanym sercu… odkryłam Sekret - Sekret nieudanych związków. Sekret tak banalny, że aż trudno w niego uwierzyć. A jednak tak niejasny, że przez lata umykał mojej świadomości. Odkąd odkryłam prawdę, codziennie w mojej głowie słyszałam głosy swojej duszy, krzyk intuicji: "Napisz tę książkę, podziel się sekretem, który odkryłaś!"
Te myśli dręczyły mnie przez ponad miesiąc. Nie mogłam spać, nie mogłam o niczym innym myśleć. W końcu, po kolejnej nieprzespanej nocy, wstałam z łóżka wściekła i powiedziałam (do siebie, do własnego jestestwa): „No dobra! Napiszę tę książkę! Podzielę się tą prawdą, którą odkryłam, bo mam już dość tego natrętnego wołania. Zrobię to – ale daj mi wreszcie spokój!” Tego samego dnia wyciągnęłam stary, zepsuty laptop, którego nie używałam od lat, i zawiozłam go do naprawy.
Czy jestem pisarką?🌹
Z nazwy – być może. Ale tak naprawdę czuję, że jestem tą, która przyszła zdradzić Wam sekret.
I jeśli choć jedna z Was – czytelniczek – odnajdzie dzięki niemu siebie, uzdrowi swoje serce lub zrozumie, że zasługuje na więcej...
To znaczy, że było warto.
A na co dzień? Na co dzień jestem mamą cudownej córeczki, kobietą w drodze do siebie.
Prowadzę z ukochaną siostrą słodkie miejsca na mapie Polski. Jestem wielką marzycielką i niepoprawną optymistką.
Napisałam książkę nie po to, by błyszczeć. Napisałam, bo nie miałam wyboru.
Plus trochę... ze strachu. Tak dobrze czytasz.
Bo coś mi mówiło, że jeśli nie podzielę się z Tobą tym, co odkryłam, to Wszechświat znów wyśle mi kolejnego mężczyznę, którego nie zamawiałam.
A tego... bym już chyba nie zniosła – o czym sama przekonasz się, czytając mój pamiętnik.
Jeśli moja historia dotknie choć jednej struny w Twoim sercu – to znaczy, że jesteśmy już połączone.